07 maja 2013

ja.

Żeby pisanie na tym blogu miało sens wypadałoby napisać kilka słów o sobie. Jak już wiadomo w lipcu kończę 22 lata, mam synka który, również w lipcu, kończy 2 latka. Także jestem szczęśliwą młodą mamą i narzeczoną, 5 października tego roku - żoną. Jeżeli nikt się nie rozmyśli ;)
Przyjaciół mam nie wielu...hmm o ile w ogóle mam. Z biegiem czasu zrozumiałam że więcej nie zawsze znaczy lepiej. Poza tym jestem strasznie zazdrosna, wredna, bardzo szybko się nakręcam, nigdy niczego nie zapominam a szczególnie czyiś wad i błędów. O swoich własnych też ciężko mi zapomnieć. Jednym słowem trudna ze mnie osoba. Boję się opinii innych choć każdy kto mnie zna myśli że się nią nie przejmuje. Czasami mam wrażenie że częściej jestem smutna niż wesoła, ale może jest to spowodowane tym, że już ponad dwa lata siedzę w domu, brakuje mi trochę ludzi, normalnego życia, strasznie chcę pójść do pracy, ale muszę czekać do stycznia. Mój przyszły mąż często mnie nie rozumie, twierdzi  że ja nie muszę nic robić, więc nie mam prawa być zmęczona. Mi się wydaje że choć wychowywanie dziecka jest cudownym zajęciem, to czasem naprawdę męczącym. Dlatego też często między nami (mną i S) są nieporozumienia, kłótnie, o największe głupoty. Niestety ale nic mnie tak nie boli jak jego obojętność i brak zrozumienia. Lubię czytać blogi mam i ich opowieści o swoich rodzinach i strasznie zazdroszczę im tego że ich mężowie bardziej starają się tak sami od siebie. Ja to się muszę naprosić ;) Pomimo to dobrze nam się razem żyje, czuję się przy nim bezpieczna i wiem, że mogę na niego liczyć, to też jest ważne. Już jakoś przeboleję jego gadki że nic nie robię. Bardzo lubię obcować z ludźmi, obserwować ich, porównywać, poddawać próbom, są tacy którzy mnie fascynują, szczególnie jeden...ale o nim innym razem.
Jestem młodą kobietą żądną wrażeń, brak mi w moim życiu czegoś WOW, fajerwerków. Z tego powodu lubię marzyć, śnić, wyobrażać sobie, co by było gdyby. Czasami pewnie wyobrażam sobie za dużo, przesadzam. Ale czym byłoby życie bez marzeń......

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz